Zapraszając wszystkich bez wyjątku, Jezus Chrystus naśladuje swego Ojca, który objawia największe tajemnice prostaczkom, czyli ludziom, którzy – nie potrafiąc czytać i pisać – należeli do najniższej warstwy społecznej. Pan Bóg nie wyklucza więc ludzi ze względu na ich status społeczny (niski lub wysoki), ale wychodzi do wszystkich i wszystkich zaprasza.
Jednocześnie Jezus Chrystus nie zwodzi swoich naśladowców i nie obiecuje nam „drogi na skróty”, ale mówi: „Weźmijcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie” i dodaje „[…] jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie”. Tym jarzmem jest bycie człowiekiem o łagodnym i pokornym sercu, który codziennie wypełnia przykazanie miłości Boga i bliźniego. Choć nie jest to łatwe, to jednak nie ma innej drogi z Jezusem.
Chrystus zaprasza nas wszystkich do siebie. To jednak, czy odpowiemy na Jego zaproszenie, zależy już od naszej osobistej decyzji, od naszego serca. Dlatego trafne wydają się słowa Adama Mickiewicza: „Bóg sam może świat zniszczyć i drugi wystawić, A bez naszej pomocy nie może nas zbawić”.





Prorok Zachariasz, kapłan żyjący w VI wieku przed Chrystusem, przedstawia nam dziś interesujące proroctwo. Dotyczy ono nadejścia Mesjasza, który z jednej strony będzie odznaczał się cechami zwycięskiego wodza, a z drugiej będzie pokorny i sprawiedliwy. Św. Mateusz natomiast dookreśli, że tym władcą jest Chrystus. Tylko w Nim człowiek znajduje ukojenie i lekarstwo dla swoich chorób. Dzieje się tak, mimo że z pozoru przykazania Boga są odbierane, jako jarzmo, czyli swoistego rodzaju ciężar. A tymczasem jarzmo zakładane wołom pozwalało im wspólnie pracować i co więcej, jarzmo to było zawsze dopasowane, a więc nie powodujące zranień ani śmierci. Weźmy na siebie jarzmo, jakie nakłada dzisiejsze słowo.