Podobnie jak kiedyś, tak i dziś pozornie zło w świecie zwycięża. Karmi się obojętnością tych, którzy winni mu się zdecydowanie przeciwstawiać. Jest hałaśliwe, bezwzględne – słudzy Złego sięgają po wszelkie metody służące niszczeniu Prawdy, nienawidzą imienia Bożego. Tworzą skomplikowane destrukcyjne struktury, nie cofają się przed okrucieństwem i zbrodnią. To wszystko jest krzykiem bezradności, głosem pokonanego – wszak „duszy zabić nie mogą”! Prawdy o człowieku, stworzonym przez Boga, odkupionym przez Jezusa i nieustannie prowadzonym, uświęcanym przez Ducha Świętego nie są w stanie przykryć żadną, najbardziej kuszącą ideologią. Łatwo jest zdemaskować ukryte cele ich wysiłków. „Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć” – mówi Jezus. To moc zrealizowanej w Chrystusie Obietnicy i skuteczność działania Słowa Bożego sprawia, że Boże światło wcześniej czy później rozjaśni ciemności.
„Pan jest przy mnie jako potężny mocarz; dlatego moi prześladowcy ustaną i nie zwyciężą. Będą bardzo zawstydzeni swoją porażką, okryci wieczną i niezapomnianą hańbą” – modli się doświadczający prześladowań prorok Jeremiasz. Niech te słowa pomogą nam wzmocnić omdlałe ramiona i pokrzepić wypełnione trwogą serca. Niech staną się światłem naszych oczu i zaproszeniem do dawania świadectwa wiary innym.





Liturgia słowa przynosi nam dziś pewność, że Bóg troszczy się o tych, którzy Mu bezgranicznie ufają. Przekonał się o tym prorok Jeremiasz, działający w okresie upadku królestwa judzkiego i będący prorokiem trudnych czasów. Mimo że miał wielu wrogów, nie załamał się w wierze i ufności, za co Bóg hojnie go wynagrodził. W podobnym tonie wypowiedziana została zachęta do wierności przez samego Jezusa w dzisiejszej perykopie ewangelicznej, która stanowi część Jego misyjnej mowy. Pan Jezus nie krył przed Apostołami, że czekają ich prześladowania. Nie krył także, że za wierność do końca, czeka ich nagroda, którą jest sam Bóg.