Ten sam mechanizm, który opisują Ewangeliści, dziś nie stracił niczego ze swojej aktualności.
Oto żyjemy dziś w świecie, gdzie ceni się towary w wersji light: odtłuszczone, pozbawione kalorii, lekkostrawne. Lekkie mają być też programy w telewizji, lektury w szkole i wymagania rodzicielskie wobec dzieci. Zasady light zaczynają też obowiązywać w relacjach międzyludzkich („Po co nam ślub? Czy nie wystarczy, że się kochamy?”), archaizmem stają się odpowiedzialność, honor, stałość. Kategoria „fajności” zaczęła obowiązywać na wielu poziomach życia – także życia religijnego. „Fajna Msza” to taka, która jest krótka i ksiądz nie „czepia się”, omijając dyskretnie tzw. trudne tematy.
Takie są realia. I one właśnie sprawiają, że z coraz większą tęsknotą spoglądamy tam, gdzie kategoria fajności nie ma racji bytu, gdzie wszystko jest prawdziwe, słowa nie straciły swojego pierwotnego sensu, a miłość jest wieczna. Gdzie nie trzeba udawać życia. Brakuje nam dziś współczesnych Janów Chrzcicieli. Albo inaczej: oni są, ale bezwzględnie się ich eliminuje z przestrzeni publicznej, wycisza głos, uruchamiając potężną machinę nienawiści. Są realnym zagrożeniem dla istniejącego porządku.
Dziś „głosem wołającego na pustyni” staje się Kościół. Niegroźny, gdy „w miękkie szaty odziany”, gdy skłonny w imię politpoprawności zacierać granice. Niebezpieczny, gdy z odwagą zaczyna przypominać prawdy nieśmiertelne, definiować wolność, mówić o tym, że kryteria dobra i zła są nam dane z góry, wreszcie gdy skutecznie prowadzi ludzi do nawrócenia. Dla takiego nie ma miejsca w przestrzeni publicznej.
Dziś odważne mówienie o Bogu, świadectwo Jego miłości, pokazanie, że tylko przyjęcie w pełni Dobrej Nowiny może nadać codzienności prawdziwe piękno, także kosztuje. Coraz więcej. Jan Chrzciciel odwagę mówienia o sprawach najważniejszych w sposób jasny i klarowny przypłacił życiem. Taka jest cena wierności. Czasem trzeba ją zapłacić, aby ocalić tych, którzy przyjdą po nas.





Wielkie są dzieła Boga, który sam wychodzi naprzeciw człowiekowi, aby przynieść zbawienie. Cuda, których dokonuje Bóg, są porównywalne, według proroka Izajasza, do wspaniałości gór Libanu i Karmelu oraz do żyznej doliny Saronu. Kiedy więc nadejdzie Bóg, usunie kalectwo, cudownie przywróci zdrowie cierpiącym, a pośród wierzących znów zapanuje pomyślność. Proroctwo to w pełni zrealizowało się w Jezusie Chrystusie, o czym usłyszymy w dzisiejszej Ewangelii. Dlatego potrzeba wytrwałości i cierpliwości w walce ze złem, bo, jak z kolei zauważył to św. Jakub, „przyjście Pana jest bliskie”.