„Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję” – mówi Jezus. „Nie taki, jaki daje świat”, tzn. zbudowany na innych zasadach. Jest on owocem gotowości na przyjęcie przegranej wobec drugiego człowieka oraz owocem przebaczenia. Wyrasta z posłuszeństwa Bogu, zaakceptowania w sobie Jego planu, właściwego pojmowania wolności rozumianej nie jako bezkres, ale przestrzeń, której granice zakreśla wolność drugiej osoby. Takiego pokoju nie da się wypracować tylko ludzkimi siłami, nie jest owocem kompromisu czy kalkulacji – można go otrzymać jako dar na miarę wiary w Jezusa Chrystusa, poprzez poddanie się Duchowi Świętemu.
W świecie, w naszej Ojczyźnie nie ma pokoju, ponieważ nie ma go w naszych rodzinach i w naszych sercach. Zbyt wiele tu wewnętrznych bitew, gier interesów, egoizmu, aby mógł zapanować. Za dużo nas w nas. Zbyt mało przestrzeni dla Boga, Jego praw i zbyt mała otwartość na dary Ducha Świętego. Dlatego każdy z nas potrzebuje nawrócenia, duchowego otwarcia na życiodajną moc, którą niesie w sobie Ewangelia, by Jezus – ukrzyżowany, zmartwychwstały i przebaczający – stał się Panem, inspiracją życia, kresem dążeń.





Pan Jezus mówi do Apostołów, że warunkiem przyjęcia Go do własnego życia jest miłość i zachowanie Jego nauki. On sam jest tym, który prowadzi nas do niebieskiego Jeruzalem. To, co było przed Nim, to znaczy przymierze z jednym tylko narodem, trzeba przewartościować w świetle miłości do Niego. Dlatego w pierwszym czytaniu usłyszymy o zdecydowanej reakcji Świętego Pawła przeciw tym, którzy nie liczą się z tym faktem. Tak zwany Sobór Jerozolimski, czyli pierwsze oficjalne zebranie Apostołów, absolutnie zgadza się z Pawłem i to potwierdza nie tylko listem, ale też świadectwem członków wspólnoty jerozolimskiej. Niestety, dzisiaj wielu chrześcijan chce pozostać na poziomie intelektualnej akceptacji Jezusa bez umiłowania Jego jako najważniejszej Osoby w życiu.