Jezus w opowieści o celniku i faryzeuszu zwraca uwagę na konieczność zajęcia właściwej postawy przed Bogiem podczas modlitwy. Przed Nim nie da się grać. Z jednej prostej przyczyny – On nas doskonale zna i każda próba jakiegokolwiek zafałszowania prawdy o sobie jest śmieszna. Kłamstwo wcześniej czy później zawsze uderza w tego, od którego wychodzi. Taka jest jego natura. Kłamstwo zamyka człowieka na uzdrawiającą Bożą moc. Odrzucenie prawdy o sobie skazuje na dalsze bezsensowne budowanie czegoś, co ma gliniane fundamenty – w którymś momencie brak mocnego oparcia sprawi, że życie obróci się w ruinę.
Moja babcia powtarzała mi: „Jeżeli nie wiesz, co powiedzieć, zawsze mów prawdę”. To dobra zasada, choć niełatwa. Warto do niej wracać, nawet jeśli doraźnie związane jest to ze stratą, nawet jeśli zaboli. Prawda leczy, umacnia, daje pewność działania. Prawda – jak mówił sam Jezus – wyzwala.





30 niedziela zwykła - 27 października
Mędrzec Syracydes w swojej mowie przyjmuje przekupność sędziów, którzy nie liczą się z prawdą, ale zawsze biorą stronę bogatego. Wobec tej smutnej rzeczywistości zapewnia, że Bóg jest absolutnie sprawiedliwy i w swoim czasie odda każdemu, co się mu należy. Oprócz bezczelnych bogaczy są jeszcze zakłamane świętoszki, którzy palcem nie ruszą, aby kształtować w sobie prawe sumienie. Tych też nie czeka lepszy los niż wyżej wymienionych. Apostoł Paweł upomina Tymoteusza, by pamiętał, że Pan jest sprawiedliwym sędzią dla wszystkich, którzy Go miłują. Perspektywa życia wiecznego i Bożego sądu powinna mobilizować tych, którzy jeszcze się nie wydoskonalili w miłości. Słuchajmy z uwagą Bożego słowa.