Grzech nie jest największą tragedią człowieka. Także taktyka działania złego ducha wcale na doprowadzeniu do niego się nie kończy. Tak naprawdę celem jest odebranie człowiekowi nadziei. Doprowadzenie go do takiego momentu, w którym stwierdzi: „W moim życiu nic już nie ma sensu – nie mam dokąd wracać”. Zatarcie świadomości istnienia miłosiernego Ojca, poddanie się złu. Dokonuje się to różnymi sposobami: przez kwestionowanie Jego istnienia bądź sprowadzanie Go do jednego z wielu mitów. Takie przedstawianie religii, w którym Bóg jest energią, kosmiczną siłą – ale nie osobą, zdolną do spotkania z drugą osobą. Wreszcie ośmieszenie samej idei miłosierdzia jako bajki dla naiwnych, nieświadomych mechanizmów świata, w którym na miłość, przebaczenie po prostu nie ma miejsca.





24 niedziela zwykła 15 września
Krnąbrne dzieci takimi się nie rodzą, ale powoli takimi się stają w trakcie wychowania. Niejedno złośliwe i uparte dziecko stało się wspaniałym człowiekiem. Pod wpływem Bożej łaski nie tylko Szaweł z Tarsu, bluźnierca i prześladowca, stał się Pawłem – Apostołem Chrystusa, ale także każdy z nas może stać się świadkiem Bożego miłosierdzia. Łatwiej jest odmówić Koronkę do Bożego miłosierdzia, niż przygarnąć złośliwego i zazdrosnego brata, czy siostrę. Jak nam przypomina Święty Paweł Apostoł w Liście do Tymoteusza, Jezus Chrystus przyszedł na świat zbawić grzeszników. Stąd musimy uzbroić się w cierpliwość i wytrwałość, aby doprowadzić do zbawienia przynajmniej niektórych. Sam Chrystus chce dzisiaj przemówić do naszej wyobraźni przez przypowieści o zaginionej owcy i o zaginionej drachmie.